niePEŁNOSPRAWNY turysta

niePEŁNOSPRAWNY turysta

Wiedeń – Prater, Stare Miasto i Schonbrunn

09.11.2016 r.

Zdjęcia jak zwykle, po kliknięciu, powiększają się 🙂

Wiedeń, prócz Wrocławia i Bratysławy, był jednym z punktów na mapie naszego samochodowego EuroTripu 2016. O Wrocławiu i jego urokach, możecie przeczytać w tych dwóch wpisach – 2016-05-11-12-23-04Wózkiem przez Wrocław cz. I – punkt widokowy, Afrykarium i okolice Hali Stulecia oraz Wózkiem przez Wrocław cz. II – nie tylko Rynek i Panorama Racławicka.

Wiedeń to odrębny kraj związkowy, a zarazem leżąca nad rzeką Dunaj, stolica Austrii. W tej największej austriackiej aglomeracji zamieszkuje ponad dwa i pół miliona ludzi, z czego w samym mieście, ponad milion osiemset tysięcy. Aby się tam dostać, musieliśmy najpierw pokonać całe Czechy. By przejechać samochodem kraj naszych południowych sąsiadów, musieliśmy wykupić winietkę, gdyż główne drogi Czech są płatne. Podobnie rzecz ma się w Austrii. Z naszych obserwacji wynika, że taki dokument warto kupować już po przekroczeniu granicy państwa, do którego wjeżdżamy. Jest to po prostu opcja nieco tańsza.

Czechy pokonaliśmy dość sprawni i po około sześciogodzinnej jeździe dotarliśmy do hotelu zlokalizowanego na wiedeńskim Praterze.

Hotel

2016-05-11-12-39-52Nocleg mieliśmy zarezerwowany w hotelu Austria Trend Hotel Messe Wien. Nie ma co się nad nim długo rozwodzić, gdyż spędziliśmy w nim niewiele czasu. Ten trzygwiazdkowy obiekt jest dobrze przystosowany. Bez progów czy innych problemów z poruszaniem się. Pokój dość przestronny, z łazienką dużą i dostosowaną (z drobnymi standardowymi wadami jak źle zamontowane mydło). Atutem hotelu jest jego położenie – miejscem lokalizacji jest Prater (o którym za chwilę), a w odległości kilkudziesięciu metrów od niego, znajduje się przystosowana stacja metra.

Prater

Do hotelu dojechaliśmy o rozsądnej godzinie i w związku z tym, mieliśmy jeszcze cały wieczór do zagospodarowania. Nie zastanawiając się długo, udaliśmy się do najbliżej położonej atrakcji, a więc Wiener Prater.

2016-05-11-12-46-49Jest to ogromny park rozrywki, będący niegdyś habsburgskim terenem łowieckim – z łaciny nazwa Prater, a więc pratum, oznacza po prostu łąki. Choć większość obiektów na Praterze ma już swoje lata, to jednak wciąż można dostać prawdziwego oczopląsu i nieźle się zabawić. Znajdziecie tu niezliczoną ilość karuzel, kolejek, strzelnic i domów pełnych strachów. Niestety, oczywiście nie wszystkie dostosowane i musicie na miejscu pytać obsługę. Ja skorzystałem z jednego z zamków strachu i atrakcji głównej, o której za chwilę 🙂 .

Imponująca jest, postawiona zaraz przy wejściu od strony hotelu, karuzela łańcuchowa, wjeżdżająca na wysokość 117 metrów. Ja niestety nie mogłem z niej skorzystać, ale Ola była zachwycona, bo widoki są podobno niewiarygodne i z tego co opowiada, uczucie jest takie, jakbyś dojechał do chmur. Atrakcję Ola powtórzyła po zmroku – i mówi, że to równie dobry pomysł, gdyż emocje są jeszcze inne. Jak ktoś da radę, to zdecydowanie polecamy. Koszt przejażdżki to 5 euro.

2016-05-11-12-55-54Jak wspominałem, na terenie parku atrakcji jest multum, a uliczek do przespacerowania jak w małym miasteczku. Nie będę opisywał ich wszystkich, ale o jeszcze jednej koniecznie muszę wspomnieć. Diabelski Młyn, bo o nim mowa, to jedno z najbardziej znanych miejsce w całej Austrii. Wiener Riesenrad, jak nazywają go wiedeńczycy, jest w pełni przystosowaną, jedną z najstarszych tego typu atrakcji na świecie. Zbudowany w 1897 roku obiekt jest w pełni przystosowany, a na jego parterze znajduje się muzeum, w którym m.in. zobaczyć można makietę Odsieczy Wiedeńskiej. Po wjeździe natomiast na najwyższy punkt karuzeli, stolicę Austrii oglądamy z wysokości ok. 70 metrów. Panorama miasta robi wrażenie, warto. Szczególnie, że za wejściówkę na młyn nie zapłaciłem ani ja ani opiekun.

Park otwarty jest od 10 do północy, choć niektóre atrakcje zamykane są nieco wcześniej. My wykorzystaliśmy czas na maksa 🙂 .

Stare Miasto, a właściwie Innerstadt czyli miasto wewnętrzne

Następnego dnia, fioletową linią metra, ze stacji Messe Prater dojechaliśmy na stację Pratersterne. Tam przesiedliśmy się na linię czerwoną, by dojechać na Stephanplatz. Od tego momentu, poruszaliśmy się po centrum o własnych siłach i jak za chwilę zobaczycie, zrobiliśmy niezły tour…

Na pierwszy ogień poszła duma i jeden z symboli Wiednia – Katedra św. Szczepana, a to dlatego, że znajduje się w samym sercu najstarszej części Mozartstadt (taki przydomek nosi austriacka stolica).

   2016-06-11-16-04-31  2016-06-11-15-59-39

Budowlę kościoła rozpoczęto w XII wieku i był to styl późnoromański. Po kolejnych prze- i do- budowach, ostatecznie Katedra jest perłą stylu gotyckiego. W środku, prócz podziwiania dzieł sztuki gotyku właśnie (ale także baroku), istnieje możliwość wjechania na wieżę widokową. Po dojściu do punktu sprzedaży biletów, kasjer na wszelkie możliwe sposoby przeglądał moją legitymację osoby niepełnosprawnej, nic pewniej z niej nie rozumiejąc. W końcu zdecydował się i mnie i Olę wpuścić bez opłaty (na marginesie, najwyższy już czas zrobić coś z tymi legitymacjami i ich ujednoliceniem, przynajmniej na terenie Unii). Gdy winda zjechała by nas zabrać – szok, okazało się że nie mogę do niej wjechać. Mój wózek był się za szeroki. Jak dla mnie absurd. Mam dobry sprzęt i jeśli ja się nie mieszczę, to niestety większość nie wjedzie…

Nic to. Ruszyliśmy dalej. Po drodze wpadł mi w oko szyld kanapkarni Trześniewskiego. Czytałem o niej zanim wyjechaliśmy w podróż i bardzo chciałem spróbować tych znanych w całej Austrii przekąsek. Polak, Franciszek Trześniewski, założył pierwszy bar kanapkowy w Wiedniu w 1902 r., a do różnorodnych kanapkowych przekąsek, sprzedawał także piwo o pojemności 1/8 litra. Tak nietypową miarę nazwał „pfiff”. Obecnie wciąż można zamówić piwo w tej ilości i przegryźć je jedną z „tysiąca” rodzai kanapek. Trzeba przyznać, bardzo dobrych kanapek. Jednakże jak na polską kieszeń, również bardzo drogich. By jednak spróbować i znać, opłaca się wpaść na jedną.

   2016-06-11-16-17-55 2016-06-11-16-21-30

Po drobnym posileniu się, ruszyliśmy dalej tzw. Kartner strasse (deptak wiedeński), w kierunku wiedeńskiej Opery. Wiener Statsoper to piękny budynek i warto o niego zahaczyć. Obok opery, znajduje się ciekawe muzeum Albertina, zaszliśmy również do niego, bo to bardzo ładny architektonicznie obiekt, ale nie zwiedzaliśmy (choć z tego co czytałem, zebrana kolekcja jest godna uwagi). W planach mieliśmy jednak Muzeum Historii Sztuki, a zwiedzanie jednej i drugiej galerii to spory wydatek, więc musieliśmy wybierać. W obu placówkach, za bilety musieliśmy zapłacić sporą sumkę. Stąd Albertinę odpuściliśmy.

dsc_0130Mijając Hofsburg czyli pałac cesarski (trzeba przyznać słusznych rozmiarów 😉 ), dotarliśmy do Muzeum Historii Sztuki – Kunsthistorisches Museum, specjalnie wybudowanego obok pałacu kompleksu, który miał gromadzić zdobywane przez rodzinę cesarską dzieła. To był nasz główny cel wycieczki tego dnia. Galeria jest zbudowana z dużym rozmachem i przepychem, korytarze są iście w stylu cesarskim, a wszędzie da się odczuć monarszy sznyt. W swoich zbiorach pinakoteka prezentuje dzieła takich mistrzów jak Rafael, Rembrandt, Velazquez, Tycjan czy Rubens. To tu znajduje się także największa na świecie kolekcja dzieł Pietera Bruegla, z wyjątkowej urody dziełami mistrza takimi jak „Wieża Babel”, „Walka karnawału z postem” czy „Droga krzyżowa”. Ja się nimi autentycznie zachwyciłem, to prawdziwe arcydzieła.

Tak wiele znanych i cennych dzieł sztuki znajduje się w wiedeńskim Kunsthistorisches Museum, że jest ono uznawane za jeden z najznamienitszych tego typu obiektów na świecie. Niech ten fakt posłuży za najlepszą rekomendację do odwiedzin tego miejsca. Jedyny mały minusik to to, że jeśli dobrze pamiętam, za bilety zapłaciliśmy coś ok. 15-18 euro każdy. Sporo, ale myślę, że szkoda byłoby jednak nie zobaczyć takiej atrakcji!

Muzeum jest przystosowane. Wejście dla osób na wózku inwalidzkim znajduje się z boku budynku. W środku nie ma problemów z poruszaniem się. Na miejscu są także przystosowane łazienki.

W galerii spędziliśmy kilka godzin, to fascynująca ale i wyczerpująca zarazem wycieczka, dlatego powoli uznaliśmy, że czas wracać do hotelu. Po drodze zjedliśmy popularny w Austrii fast-food, a więc bułę z grubym plastrem szynki z serem (opcjonalnie bez sera lub z kiełbasą) i „rzuciliśmy okiem” na austriacki parlament.

Schonbrunn

dsc_0182Kolejnego dnia, przed planowaną podróżą do Bratysławy, udaliśmy się jeszcze do Schonbrunn. Gdy opowiadam o Wiedniu i ktoś pyta mnie – „a co to takiego Schonbrunn?”, najprościej jest odpowiedzieć – Schonbrunn jest austriackim Wersalem.

Widzieliśmy już wspomniany francuski Wersal, a także niemiecki/pruski Sannsouci, ale i tak rezydencja austriackich władców zrobiła na nas duże wrażenie i to nawet mimo, że nie zwiedzaliśmy jej od środka. Areał znajduje się w 13 dzielnicy Wiednia, niecałe 10 kilometrów od centrum i jest naprawdę przepiękny. Spójrzcie tylko na zdjęcia i panoramę Wiednia.

     dsc_0187 dsc_0176

     dsc_0197 dsc_0198

Pałac z okalającymi ogrodami, zbudowano na przełomie XVII i XVIII w. Był letnią rezydencją rodziny cesarskiej i świadkiem obecności takich osób (prócz oczywiście monarchów austriackich) jak Napoleon czy koncertujący Mozart. To tu odbywały się także bale, organizowane podczas Kongresu Wiedeńskiego (nazywanego niekiedy Tańczącym Kongresem). Będąc tak blisko tego historycznego miejsca, nie można go nie odwiedzić. Obiekt wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

img_2261Uwaga – nie podjeżdżajcie do Schonbrunn od strony ZOO. Niestety my tak zrobiliśmy i musieliśmy walczyć z bardzo dużymi wahaniami terenu. Naprawdę sporymi…

Data wyjazdu: sierpień 2016 r.

∗∗∗



Komentarze

Lukas Muzungu w dniu 18 listopada 2016o15:44 Odpowiedz

Super wycieczka! I Mega zdjęcia. Jestem pod wielkim wrażeniem 🙂

LiftPlus.pl w dniu 28 listopada 2016o15:05 Odpowiedz

Wow, jesteśmy pod wrażeniem. Gratulujemy osiągnięć podróżniczych i życzymy kolejnych. http://liftplus.pl

niePEŁNOSPRAWNYturysta.pl w dniu 28 listopada 2016o20:43 Odpowiedz

Dzięki 🙂

Natalia w dniu 7 sierpnia 2017o15:16 Odpowiedz

Miesiac temu moj narzeczony zabral mnie do Wiednia, a ze swietny organizator i amotor podrozy to wszystko bylo zaplanowane od a do z 🙂 Zwiedzalismy Wieden z Pania Elwira Rudecka, fantastyczna przewodnik, dzieki ktorej wiele sie dowiedzielismy o tym miescie 🙂

niePEŁNOSPRAWNYturysta.pl w dniu 8 sierpnia 2017o07:34 Odpowiedz

Dobre planowanie przed wyjazdem, daje dużo radości na miejscu :-D. Dla mnie to także dodatkowa frajda i preludium do zwiedzania 🙂

Dodaj komentarz