niePEŁNOSPRAWNY turysta

niePEŁNOSPRAWNY turysta

Poranna kawa w Modenie, śniadanie w Bolonii

13.06.2018 r.

A może by tak szybką poranna kawę wypić w Modenie, śniadanie zjeść w Bolonii, obiad w nadmorskiej Ravennie, a kolację w mało znanym, niepozornym, acz niesamowicie urokliwym miasteczku Lazise nad jeziorem Garda? Zapraszam na szybki spacer po starówkach tych pięknych północnowłoskich miast.

Foto jak zwykle, po kliknięciu powiększają się 🙂 .

Modena

Będąc we Włoszech dzień należy zacząć od włoskiej kawy (polecam Pellini albo Illy). Najlepiej w kawiarence, w jakiejś urokliwej części miasta. Modena wydawała się do tego idealna.

Główny plac miejski Piazza Granda i znajdująca się przy nim Katedra (il Duomo) poświęcona Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz świętemu Geminianowi (byłemu biskupowi Modeny) z przepiękną dzwonnicą (Ghirlandina), to zabytki wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Okolica zatem perfekcyjna na podwójne espresso i początek dnia.

Świątynie wybudowano w XI w., ale na miejscu kościoła, który stał tam już sześć wieków wcześniej. Do katedry możemy wejść bez problemu bocznym wejściem, gdzie nie ma schodów jak od przodu. Szczerze jednak mówiąc, budowla większe wrażenie zrobił na mnie na zewnątrz niż w środku. Choć obecny stan fasady kościoła to mieszanka różnych stylów, to jednak warto się na przy niej na chwilę zatrzymać i zwrócić na nią baczniejszą uwagę. Najlepiej właśnie popijając poranną kawę na wspominanym wcześniej placu, gdzie bez problemu znajdziecie niewielkie kawiarenki. Plac i katedrę możecie kojarzyć z emitowanych obecnie reklam telewizyjnych 😉 .

 

Uwagę Waszą zwróci na pewno także wieża z dzwonnicą kościoła, która znajduje się w Torre Civic zwanej też Torre della Ghirlandina i jest dziewiędziesięciometrowym symbolem miasta. Podobno widocznym z każdego punktu tego drugiego pod względem wielkości, miasta regionu.

W niedzielny poranek, akurat gdy miałem okazję odwiedzić to miejsce, na piazza rozstawiono stragany z lokalnymi wyrobami, więc przy okazji mogłem zapoznać się z lokalnym serem czy oliwą a wiadomo, że Włoszech warto próbować lokalnych sepecjałów 🙂 .

Niestety, poruszanie się po placu jest mocno utrudnione. Teren wokół niego i przy samej katedrze, jest co prawda wyłożony wygodnymi do poruszania się po nich wózkiem płytami, sam plac jednak, wybudowany jest z tzw. kocich łbów, co mocno utrudnia komfortowe poruszanie się.

Bolonia

Bolonia leży zaledwie 50 km od Modeny i jest stolicą regionu Emilia-Romania. To znane uniwersyteckie miasto jest także dużym ośrodkiem handlowym i kulturowym. O Bolonii włosi mówią, z uwagi na to że serwuje dobrą, ale i kaloryczną włoską kuchnię, la grassa czyli tłusta. Gdzie zatem jak nie tu, na jedzenie 😉 .

Śniadanie zjedliśmy na głównym placu miasta, choć kupiliśmy je w pobliskim sklepie z wieloletnią tradycją, którą chwalą się właściciele. Jako dania poszły w ruch słuszna porcja przeróżnych serów w typie grana padano czy parmigiano reggiano oraz świeżo robione carpaccio wołowe z karczochami.

Główny plac miasta to Piazza Maggiore i otoczony jest budynkami z czerwonej, pamiętającej jeszcze średniowieczny gotyk, cegły. Z tego powodu mówi się też czasem o Bolonii „czerwona” i faktycznie kolor cegły wydaje się tam być wszędobylski. Przy placu znajduje się zbudowany na początku XIII w. Pallazo del Podesta czyli była siedziba bolońskiego podesty, odpowiednika naszego burmistrza.

Po przeciwległej stronie placu stoi natomiast Basilica di San Petronico, której kaskada schodów i cień rzucany przez bazylikę, posłużyły nam za miejsce odpoczynku. Świątynia wybudowana została pod koniec XV wieku, choć przebudowań doczekała się jeszcze wielu na przestrzeni wieków. Obecnie jest największą ceglaną budowlą sakralną na świecie.

Zaraz za Pizza Maggiore, będąc przedłużeniem głównego miejskiego placu, znajduje się Piazza Nettuno z gigantycznych rozmiarów symbolem miasta fontanną Neptuna (fontana del Nettuno). Niestety w okresie gdy byliśmy, fontanna przechodziła renowację i nie było nam dane zobaczyć władcy mórz i oceanów w pełnej krasie. Szczelnie okrywała go siatka rusztowań i plandek…

       

Nieopodal placu Maggiore, w przeciwnym kierunku co Neptun, znajdują się za to dwa inne symbole miasta – Le Due Torri, a więc dwie przekrzywione wieże.

Torre degli Asinelli, a więc wieża Asinellich, to najwyższa wieża mieszkalna miasta, pozostała po bumie budowniczym mieszkalnych wież, który opanował Bolonię w XII w. Asinella, jak nazywana jest często wyższa wieża, ma 92 metry wysokości i podobno stała się inspiracją dla architekta projektującego nowojorskie wieże World Trade Center, zniszczone później w zamachu terrorystycznym z 2001 r.

Niższa wieża to Torre Garisenda. Jest znacznie niższa od sąsiadki. Początkowo miała 60 metrów wysokości, ale ze względów bezpieczeństwa, obniżono ją do obecnych 48 metrów. Włoski poeta Dante Alighieri wspomina ją w swoim arcydziele „Boska komedia”.

Na pewno warto podejść do wież by je zobaczyć szczególnie, że dojazd jest bezproblemowy. Podobnie zresztą jak po całej okolicy opisanej powyżej.

A propos Dantego, to miejsce jego śmierci i pochówku było kolejnym punktem, w którym mieliśmy się zatrzymać. Tym razem już w porze obiadowej. Ale o tym już w następnym wpisie…

∗∗∗



Komentarze

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz