niePEŁNOSPRAWNY turysta

niePEŁNOSPRAWNY turysta

Wenecja – miasto na wodzie

30.01.2018 r.

Zdjęcia, jak zwykle, po kliknięciu powiększają się 🙂 .

Wenecja… Już sama nazwa tego miasta elektryzuje i sprawia, że oczekiwanie na wyjazd dłuży się niemiłosiernie. Zdarza się słyszeć, że Amsterdam czy Wrocław to „Wenecja północy”… Widziałem oba miasta i choć jedno i drugie ma swój niezaprzeczalny urok, to po zobaczeniu pierwowzoru napiszę tak – podobieństwo jest nieco na wyrost 😉 .

Venezia, jak mówią Włosi, to miasto położone w północnej Italii, nad brzegiem morza Adriatyckiego, będącego odgałęzieniem Morza Śródziemnomorskiego. Z uwagi na swoje zlokalizowanie na bagnistych wyspach, wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W części położonej na wodzie, na co dzień żyje ok. 60 tys. mieszkańców, a całe urbanistyczne skupisko, to jakieś 270 tysięcy. Aglomeracja miejska została założona w 452 r. n.e. i posiada bardzo bujną i ciekawą historię. Przez długi okres była świetnie funkcjonującym państwem-miastem, opierającym swoją hegemonię w tym rejonie świata, na morskich i handlowych filarach. Obecnie, bez wątpienia stanowi jedną z najbardziej pożądanych turystycznie destynacji.

Do historycznego centrum miasta podjechaliśmy naszym wynajętym na czas wyjazdu busem – a jakże, oczywiście włoskim Fiatem 🙂 . Przed wjazdem do ścisłego, położonego na wodzie centrum, samochód trzeba zostawić na jednym z płatnych parkingów. Jeśli macie kartą parkingową osoby niepełnosprawnej, postój prawdopodobnie będzie darmowy, my za cały dzień nie zapłaciliśmy ani jednego euro. Z parkingu ruszyliśmy na podbój jednej z najbardziej znanych na świecie metropolii.

Robiąc research na temat dostępności Wenecji, dotarłem do informacji, że część mostów jest dostosowana i w związku z tym, lepiej czy gorzej, ale da się po wodnym mieście jakoś wózkiem poruszać. Pierwszy most na który trafiliśmy, faktycznie okazał się dostosowany, więc optymizm nas nie opuszczał. Niestety każdy kolejny, nie ważne w którą stronę ruszyliśmy, był już standardowy, bez podjazdu czy windy. Postanowiliśmy więc dopytać w punkcie informacji turystycznej. Nie pierwszy raz byłem we Włoszech i odpowiedź Pani w informacji nie była szokiem, ale jednak po raz kolejny wyszła na jaw włoska, beztroska nieco, mentalność. Obsługująca punkt Pani, z rozbrajającą szczerością powiedziała „Tak, są takie udogodnienia, ale gdzie…tego właściwie nikt nie wie…”.

Jeszcze chwilę poszukaliśmy udogodnień na własną rękę (nawet znaleźliśmy niesprawną windę), jednakże trzeba było zacząć myśleć nad jakimś rozwiązaniem. Gondola (punkt na zdjęciu obok) dla osoby niepełnosprawnej, a są takie specjalnie przystosowane, to wybór i następnie podróż zapewne przyjemna, ale też i bardzo kosztowna, liczona w dziesiątkach euro, a na pokład z niepełnosprawnym może wejść jeszcze tylko jedna osoba. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem okazał się, kursujący po weneckich kanałach, tramwaj wodny – vaporetto (zdjęcia poniżej).

Prom jest w pełni dostępny, a bilet ze zniżką. Można ustawić się na pokładzie tak, żeby nie umknęły nam żadne widoki warte zobaczenia. Po drodze mogliśmy podziwiać ruch wodny odbywający się w obie strony, a także atrakcje typu most Rialto czy rzeźbę rąk podtrzymujących dom na wodzie. Widok ubranych charakterystycznie gondolierów czy drzwi wejściowe domostw, wychodzące właściwe wprost na wodę, też budują klimat miasta. Wiecie co jest niesamowite? Tam też jest policja ścigająca piratów „drogowych” i wystająca na zakrętach z tzw. suszarką, kontrolującą pomiar prędkości. Szczerze mówiąc, był to dla mnie niesamowity widok.

 

 

Stateczkiem dopłynęliśmy do punktu naszej destynacji czyli placyku i placu św. Marka, a więc najstarszej części Wenecji. Historia tego miejsca sięga IX wieku, a godnych uwagi jest tu kilka obiektów. Przede wszystkim bazylika św. Marka (o której za chwilę), ale także pałac Dożów czyli niegdysiejsza siedziba weneckich władców, do której zajrzałem na chwilę wpuszczony bez biletu (na miejscu jest też przystosowana toaleta). W tej przestrzeni warto również zwrócić uwagę na kolumny św. Marka i św. Teodora, wieżę zegarową (Torre dell’Orologio) oraz dzwonnicę św. Marka. Wskazane jest też pokręcić się po zaułkach placu, by trafić na niezwykłe widoki weneckich kanałów.

Wracając jednak do głównej atrakcji. Fasada bazyliki św. Marka jest przepiękna i bogato zdobiona, zaś do wnętrza świątyni prowadzi… długa kolejka turystów oczekujących na wejście. Jak zawsze w tego typu sytuacji, szczególnie we Włoszech, wystarczy jednak zapytać o to, czy będąc na wózku inwalidzkim również musimy w niej stać 😉 . Do bazyliki wpuszczono zarówno mnie jak i opiekuna bez opłaty. W środku nie można robić zdjęć i bardzo tego pilnują. Jest kilka osób, które właściwie przede wszystkim tym się zajmuje. Z uwagi na to, że nie wchodziłem głównym wejściem i nie widziałem zakazu, zrobiłem dwa zdjęcia zanim mnie uświadomiono. Miejsce miało świadczyć o bogactwie Republiki Wenecji i chyba do tej pory przypomina o tym, że była to niegdyś finansowa potęga, dzięki swej morskiej i handlowej dominacji w rejonie Morza Śródziemnego. Wystrój świątyni robi naprawdę piorunujące wrażenie. Warto!

Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że w okolicach stacji promowej S. Marco, znajduje się Harry’s Bar. To tu podobno, w 1950 r. właściciel restauracji Giuseppe Cipriani, wymyślił carpaccio. Szkoda tylko, że obecnie jego tamtejsza cena jest bajońska…

Wracając tramwajem ustawiłem się po tej samej burcie, by tym razem obserwować drugą stronę trasy, którą przemierzaliśmy. Warto o tym pamiętać, by nie oglądać tych samych widoków skoro można sobie atrakcje urozmaicić 😉 .

Dzień zakończyliśmy obiadokolacją w knajpie położonej dosłownie pod schodami kościoła powszechnie znanego jako Tolentini czyli Chiesa di San Nicolo da Toletino. Urocze miejsce z renesansową architekturą i niewielkim placem, ale niestety by się do niego dostać, trzeba było mnie przetransportować po kilku czy kilkunastu schodach wjazdu i zjazdu przez most. W tę i z powrotem…

Podsumowując. Choć po weneckich mostach się nie „poprzechadzałem” (aczkolwiek na jeden wjechałem, a na drugi mnie wniesiono 😉 ) , to wypad bardzo udany i miejsce do zobaczenia na mus. Z promu można sporo zobaczyć, a plac św. Marka i jego okolice, prócz samej możliwości obcowania z miastem na wodzie, to główna jego atrakcja. Wenecja ma swój urok, charakter i specyfikę. Pozostawia niezapomniane wrażenie, które sprawiły, że chętnie się do nich wraca.

Miesiąc wjazdu: październik

∗∗∗



Komentarze

muzungu orlik w dniu 2 lutego 2018o06:44 Odpowiedz

Fantastyczny opis cudownego miejsca w którym (jeszcze) nie byłem… 🙂

niePEŁNOSPRAWNYturysta.pl w dniu 2 lutego 2018o10:12 Odpowiedz

Dzięki 🙂

wiola w dniu 4 marca 2018o20:23 Odpowiedz

Strach mnie ogarnął po wnikliwym czytaniu zwiedzania Wenecji dla niepełnosprawnych,ale po przeczytaniu Pana wypowiedzi jestem coraz bardziej pozytywnie nakręcona.Dzieki

niePEŁNOSPRAWNYturysta.pl w dniu 5 marca 2018o08:56 Odpowiedz

Dzięki za miłe słowa 🙂

Viola w dniu 6 marca 2018o17:12 Odpowiedz

Witam ponownie.
Mam pytanko:czy wie Pan może,które przystanie są dostosowane dla niepełnosprawnych?Chodzi mi o wejście na gondole.
I jeszcze jedno:czy przy zakupie biletów na 2 dni[niby taniej wychodzi]jest dodatkowa zniżka dla niepeł.
Przepraszam że zawracam głowę i dziękuję jeśli Pan jest w stanie mi pomóc
Pozdrawiam
Viola

niePEŁNOSPRAWNYturysta.pl w dniu 6 marca 2018o17:31 Odpowiedz

Jeśli tylko znam odpowiedź, zawsze chętnie pomogę :). Co do zniżek to nie wiem, bo byliśmy jeden dzień. A w kwestii przystanków tramwaju wodnego to wypływaliśmy z Piazzale Roma, a wysiadaliśmy na S.Marco – w ten sposób przepłynęliśmy właściwie cały Grand Canale. Wrzucę dziś na Facebooka bloga zdjęcia jak wygląda taki przystanek.

Viola w dniu 6 marca 2018o20:35 Odpowiedz

Szkoda,ze uciekłam z Facebooka…
Dziękuję

niePEŁNOSPRAWNYturysta.pl w dniu 6 marca 2018o21:49 Odpowiedz

To tylko 4 zdjęcia + ewentualnie filmik. Jednakże jeśli będzie Pani zainteresowana, mogę podesłać je na maila – w takim przypadku proszę ewentualnie napisać do mnie na kontakt@niepelnosprawnyturysta.pl i w odpowiedzi podeślę. Pozdrawiam.

Agnieszka Ignaszak w dniu 14 maja 2018o13:40 Odpowiedz

Dzień dobry,
Orientuje się Pan może w cenach (znizkach) na Vaporetto dla niepełnosprawnych? Czy trzeba być na wózku, czy wystarczy legitymacja potwierdzająca niepełnosprawnosc? Opiekun tej osoby może liczyć na jakieś zniżki?
Pozdrawiam, Agnieszka

niePEŁNOSPRAWNYturysta.pl w dniu 15 maja 2018o09:22 Odpowiedz

Dzień dobry,
zniżka to, jeśli dobrze pamiętam, cena biletu ulgowego. Opiekun miał taki sam bilet zniżkowy. Chcieli zobaczyć legitymację, więc nie jest to zależne od wózka w moim przekonaniu. Pozdrawiam

Karolina w dniu 6 sierpnia 2018o01:54 Odpowiedz

Na którym parkingu Pan parkował?

niePEŁNOSPRAWNYturysta.pl w dniu 8 sierpnia 2018o11:57 Odpowiedz

Dojechaliśmy tak blisko jak się da do centrum miasta, dalej już tylko na piechotę i tam jest taki piętrowy parking.

Dodaj komentarz